27 września 2009 r. w referendum zorganizowanym w 6 gminach dolnośląskich, w sprawie projektu budowy jednej z największych w Europie kopalni odkrywkowych węgla brunatnego (na złożu "Legnica"), na NIE opowiedziało się ok. 95% mieszkańców. Według szacunków lokalnych samorządowców, budowa kopalni oznaczałaby likwidację 35 miejscowości, wysiedlenie ok. 20 tys. osób, jak również niosłaby ze sobą poważne konsekwencje ekologiczne dla terenów objętych programem "Natura 2000". Mieszkańcy projektowi powiedzieli NIE, którego rząd na razie nie dosłyszał...
Oficjalnie gabinet Donalda Tuska milczy na temat wyników lokalnego referendum, zaś wicepremier Waldemar Pawlak kilkukrotnie już odmówił samorządowcom spotkania.
Dlatego wspólnie z Ireną Rogowską (wójtem Gminy Lubin), Zdzisławem Tersą (wójtem Gminy Kunice), Robertem Chruścielem (wójtem Gminy Ruja) oraz Franciszkiem Pińczukiem - przedstawicielem Urzędu Miasta i Gminy Prochowice - przedstawiliśmy na wczorajszej konferencji prasowej europejski plan "pobudki" dla polskich decydentów. 25 stycznia br. sprawą zajmie się Parlament Europejski, który już uznał petycję nr 46/2010 za dopuszczalną, zatem dotyczącą kwestii ewentualnego naruszenia prawa wspólnotowego. Celem przyszłotygodniowej wizyty samorządowców w "stolicy" Unii Europejskiej jest udział w posiedzeniu Komisji Petycji, podczas którego dolnośląscy samorządowcy osobiście zaprezentują swoją (wspartą 6 tys. podpisów) skargę związaną z nieuszanowaniem przez Rząd RP wyniku referendum oraz ewentualnym negatywnym wpływem megabudowy na środowisko naturalne (stosowną ekspertyzę przedstawi prof. Ludwik Tomiałojć z Uniwersytetu Wrocławskiego).
Dodam, że ani samorządowcy, ani ja jako członek Komisji Petycji nie chcemy awantury na wzór dysputy polskiego rządu i Brukseli o Dolinę Rospudy. Zamierzamy przede wszystkim doprowadzić do rozmów, współpracy i kompromisu - zgodnie z prawem. W przypadku inwestycji takiej jak gigantyczna kopalnia obowiązkowe jest przeprowadzenie rzetelnych konsultacji środowiskowych. Trudno wyobrazić sobie lepsze konsultacje niż referendum przeprowadzone jednocześnie w sześciu gminach. Nie można lekceważyć głosu obywateli, nawet jeśli ich zdanie nie podoba się rządzącym. To gwarantuje nam unijne prawo.
Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego,
Lidia Geringer de Oedenberg
PS. Więcej szczegółów z konferencji: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8959685,%20Legnickie_odkrywkowe_gminy_jada_po_pomoc_do_Brukseli.html.
Przyszłotygodniowe posiedzenie Komisji Petycji można oglądać online - 25 stycznia pod adresem: http://www.europarl.europa.eu/eplive/public/default_pl.htm (transmisja od godz. 9:30).



Złoże legnickie to największe nie eksplatowane dotąd złoże węgla brunatnego, porównywalne - a według niektórych ocen, większe od bełchatowskiego. Złoże bełchatowskie zostanie wyeksploatowane za ok. 20 lat !
Jest już najwyższy czas, aby rozpocząć działania w kierunku budowy nowego kompleksu energetycznego, który zastąpi Bełchatów.
Ze względu na bardzo podeszły wiek istniejących elektrowni Polsce już za kilka lat grozi paraliż energetyczny. Budowa nowego, dużego kompleksu energetycznego, to kwestia najwyższej wagi - polskiej racji stanu !!
Znaczne przekształcenie środowiska jest w tym przypadku nieuniknione. Przykład gminy Kleszczów (najbogatsza gmina w Polsce !)położonej obok kompleksu energetycznego Bełchatów pokazuje, że okoliczni mieszkańcy mogą bardzo skorzystać na takim sąsiedztwie.
Od lat obserwuję kontrowersyjną "karierę" polityczną pani Lidii Geringer de Oedenberg, czyli SLDówki z arystokratycznym nazwiskiem (bardzo dziwne zestawienie ?!). Obecne działania tej Pani, czyli organizowanie międzynarodowej awantury, mającej na celu dalszą deindustrializację Polski to zwykła zdrada narodowa, charakterystyczna zresztą dla tego stanowiska (patrz ostatnie komentarze Leszka Millera dotyczące raportu MAK lub zablokowanie rurociągu gazowego z Danii).