Od czasu do czasu Parlament Europejski zaprasza do Brukseli lub Strasburga tzw. celebrytów i polityków w mniej typowym znaczeniu tego słowa. Cel? Przyciągnąć uwagę mediów, które mają tendencję do wysyłania korespondentów głównie na wydarzenia "z nazwiskiem", rzadziej zaś na standardowe posiedzenia parlamentarnych komisji. Nieco ponad rok temu o zmianach w klimacie opowiadał eks-Beatles, Paul McCartney (http://2009.salon24.pl/141949,mccartney-w-parlamencie-europejskim). Przedwczoraj bardzo dobry wykład na podobny temat dał, znany z zamiłowania do życia w stylu bio, Książę Karol (polecam tekst w "Polityce": http://www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1504028,1,utopie-ksiecia-karola.read).
Książę Walii mówił m.in. o szkodliwej działalności grup podważających zmiany zachodzące w klimacie ("Jak ci ludzie spojrzą w oczy swoim wnukom?"), ostrzegał przed nadmiernym "konsumowaniem naszej planety" ("Nie widzę sposobu na podtrzymanie wzrostu PKB w długim okresie, jeśli nadal będziemy konsumowali naszą planetę w takim tempie") i nawoływał do odważniejszej redukcji emisji CO2. Ta ostatnia stanowi zresztą jeden z głównych celów strategii "Europa 2020". Państwa UE zobowiązały się obniżyć emisję o 20% do 2020 r. (w porównaniu z 1990 r.); Książę Karol odważnie zaproponował wczoraj 30%.
Następca tronu był bardzo dobrze przygotowany i dobrze przyjęty przez słuchaczy, po raz kolejny władze PE (tym razem przewodniczący Jerzy Buzek) zaprosiły do Brukseli celebrytę, który rzeczywiście miał coś do powiedzenia i który mógł podzielić się z nami szeroką wiedzą i ambitnymi planami. W przyszłym tygodniu do PE przyjeżdża już "klasyczny" polityk - minister Radosław Sikorski. Ciekawa jestem - w kontekście moich refleksji co do "szwów" polskiej prezydencji (http://2009.salon24.pl/270549,szwy-polskiej-prezydencji) - co nowego zaproponuje MSZ i jak już teraz współpracuje się naszym ministrom z Węgrami, których unijny, prezydencki start nie miał niestety zbyt dużo gracji…
Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego,
Lidia Geringer de Oedenberg



1. Nie ulega żadnej wątpliwości, że klimat się zmienia. Dzieje się tak od milionów lat i będzie się działo.
2. Wpływ człowieka na ocieplenie nie został udokumentowany naukowo, wręcz przeciwnie emisje CO2 spowodowane ludzką obecnością na ziemi to niecałe 4%. Nawet jeśli będziemy się ograniczać może obniżymy swój udział do 3% i będzie to zupełnie bez znaczenia dla klimatu.
3. Na pewno koniecznie trzeba szukać innych źródeł energii niż węgiel i ropa, ale nie ze względu na emisje, tylko dlatego, że zasoby tychże kiedyś się skończą.
4. Na pewno trzeba promować "ekologiczny" styl życia, ale też nie ze względu na emisje, ale ze względu na pokorne korzystanie ze wspólnego dobra, a więc nie marnowanie zasobów i nie zaśmiecanie planety.
Reasumując: trzeba promować szanowanie Ziemi, szukanie innych źródeł energii, ale ograniczanie emisji i horrendalne za nie opłaty to zwykłe oszustwo.